Zmiana, czyli kandydat nie do poznania
Metamorfoza jakiej nikt się nie spodziewał – tak najkrócej można powiedzieć o zachowaniu Jarosława Kaczyńskiego. Zmiana publicznego wizerunku lidera Prawa i Sprawiedliwości jest tak nagła i radykalna, że trudno uwierzyć, by nie był to tylko zabieg podszepnięty przez specjalistów od marketingu politycznego.
Wszyscy, nawet ci niespecjalnie pasjonujący się polityką, doskonale znają język dysputy politycznej jakiego dotąd używał były premier. Znają też jego skłonność do dzielenia i konfliktowania wszystkich ze wszystkimi. Pamiętam zresztą, jak jeszcze nie tak dawno temu mówił o internautach, że „nie jest entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota”. Teraz sam zaczął promować się w wirtualnej sieci, a pierwszego od czasu katastrofy pod Smoleńskiem wywiadu udzielił blogerom w internetowym Salonie24.pl. Dokładnie rok temu przekonywał, iż „W Rosji mamy do czynienia obecnie z próbą odbudowy imperialnej pozycji kraju. To próba bardzo niebezpieczna. Na razie dzieje się ona w sferze retoryki, obawiam się jednak, że za chwilę może przejść ona także do czynów – oczywiście nie w sferze militarnej, ale np. w sferze odnoszącej się do naszych interesów narodowych”, a zaproszenie Władymira Putina na uroczystości 70. rocznicy wybuchu wojny uważał za dowód na to, iż nasza polityka prowadzona jest na najniższym poziomie. Teraz na początku swojej kampanii wyborczej Rosjan nazywa przyjaciółmi i w ciepłych słowach przemawia do nich w posłaniu umieszczonym w... internecie!
Oczywiście nikomu nie odmawiam prawa do zmiany poglądów czy swojego zachowania. Nie wierzę jednak, by zmiana ta mogła zajść tak szybko. Wiele razy słyszałem, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości mówili, że sztabowcy Platformy Obywatelskiej są mistrzami public relations. Mówili tak tylko dlatego, że potrafimy z Polakami rozmawiać w sposób jaki oni nie potrafią. Konkretnie, jasno, bez złości i nienawiści. Tymczasem to spin doktorzy z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego udowodnili początkiem tej kampanii, że są prawdziwymi mistrzami politycznej kreacji.
Wybór prezydenta to jednak nie wybór między jedną czy drugą uśmiechniętą twarzą z plakatu. To wybór między różnymi wizjami prezydentury, między różnymi wizjami Polski. W pierwszej chwili może się wydawać, że osoby odpowiedzialne za kampanię kandydata Prawa i Sprawiedliwości zapomniały o tym lub też dają Jarosławowi Kaczyńskiemu czas na pozbieranie się po tragedii jaka dotknęła jego rodzinę. Trzeba jednak pamiętać, że kampania prezydencka prowadzona w nadzwyczajnych okolicznościach jest też nadzwyczajnie krótka, wyborcy mają jednak prawo poznać poglądy kandydatów. Zwłaszcza, że Jarosław Kaczyński, tak diametralnie je teraz zmienia.
Za długo zajmuję się polityką, by podejrzewać sztabowców z PiS o brak kompetencji. To przemyślane działanie. Stratedzy tej formacji doskonale wiedzą, że im rzadziej Jarosław Kaczyński pojawia się publicznie i im rzadziej zabiera głos, a robią to za niego osoby bardziej wyważone w poglądach i sposobach ich prezentacji, tym bardziej Prawo i Sprawiedliwość zyskuje w sondażach. Tak przynajmniej było do tej pory i przekonany jestem, że liczą iż tym razem też osiągną taki sam efekt. Sondaże pokazują, iż w jakiejś mierze im się to udało. Wizerunkowe zabiegi wokół Jarosława Kaczyńskiego nie zmienią jednak rzeczywistości. Jarosław Kaczyński nadal pozostanie tym, kim był. Człowiekiem kłótliwym, pamiętliwym, przepełnionym niechęcią do politycznych konkurentów, zaciekłym tropicielem spisków i układów. Dziś lider PiS przypomina trochę pogańskiego bożka o wielu twarzach. W zależności od potrzeb politycznych prezentuje zupełnie inne oblicze – takie, które może przynieść mu największe korzyści wyborcze. Robi tak jakby zapomniał, że wyborcy to widzą. Widzą i wyciągają wnioski. Wnioski, które, jestem przekonany, zaprezentują wrzucając swój głos do urny.
Zbigniew Konwiński
Poseł na Sejm RP
- Blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

