Polityka miłości, polityka nienawiści
Skończyła się kampania, a wraz z nią skończyła się polityka miłości w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości. Słowa o współpracy, pojednaniu, zakończeniu wojny polsko-polskiej okazały się pustymi sloganami, wciągniętymi na sztandary wyłącznie na użytek kampanii wyborczej.
Zmiana wizerunku Jarosława Kaczyńskiego i jego formacji była wyjątkowo krótkotrwała. Chyba najkrótsza ze wszystkich politycznych metamorfoz w ostatnich latach. Skończyła się w dniu, kiedy jasne stało się, że większość Polaków nie uwierzyło w tak radykalną przemianę i lider Prawa i Sprawiedliwości nie został prezydentem. Zaraz potem starannie ukrywani w czasie kampanii wyborczej partyjni radykałowie doszli do głosu i zaczęli z powrotem wszczynać polityczne zamieszanie. Zamiast deklarowanej jeszcze niedawno polityki miłości, działacze PiS obrali sobie za cel obrzydzenie Polakom Platformy Obywatelskiej. Wykorzystują do tego ofiary katastrofy prezydenckiego samolotu. Pamiętamy przecież wszyscy list wdów, by nie mieszać tragedii smoleńskiej z polityką, a ona teraz jest w haniebny sposób wykorzystywana przez czołowe postacie Prawa i Sprawiedliwości. Ostatnie wypowiedzi polityków tej formacji i samego jej lidera jakże różnią się od słów wypowiadanych w czasie kampanii wyborczej. Słowa o tragedii smoleńskiej dowodzą, że Jarosław Kaczyński podczas kampanii prezydenckiej okłamał Polaków twierdząc, że się zmienił. Dziś pokazuje, że była to tylko czysta gra polityczna, aby wygrać wybory. Obarczanie polityczną odpowiedzialnością za tragedię, w której zginęło tyle osób, Platformy Obywatelskiej i podważanie dotychczasowych starań rządu służących wyjaśnieniu okoliczności katastrofy smoleńskiej to więcej niż przesada. To cynizm i polityczne zawłaszczanie tej wielkiej tragedii, by zbić na niej polityczny kapitał.
Skandaliczne słowa czołowych polityków PiS podważają rzetelną, ciężką, kilkunastotygodniową pracę polskich prokuratorów i ekspertów. To również głos deprecjonujący w niebywały sposób zaangażowanie i pomoc strony rosyjskiej. Jak w tej sytuacji odbierać wyemitowane przez prezesa PiS, na początku maja, przesłanie „do przyjaciół Rosjan”? Widać był to wyłącznie element kampanii wyborczej. Od samego początku staramy się wciągnąć PiS do konstruktywnej pracy służącej naświetleniu wszystkich okoliczności tego dramatycznego wypadku. Jarosław Kaczyński już w dniu tragedii został zaproszony na pokład samolotu, którym premier udał się na miejsce katastrofy. Następnie Bronisław Komorowski zaprosił lidera PiS i innych przedstawicieli opozycji do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która czuwa nad procesem wyjaśniania przyczyn wypadku. Cały czas na bieżąco informujemy opinię publiczną, a więc również polityków, o wszystkich postępach w tej sprawie. Tym bardziej dziwi furia, z jaką PiS zaatakowało Platformę Obywatelską, wykorzystując do tego tragedię smoleńską.
Nie wiem czym spowodowana jest zmiana politycznej strategii Prawa i Sprawiedliwości, bo tak trzeba nazwać tę nagłą zmianę retoryki. Może partyjni stratedzy przestraszyli się, że twardy elektorat PiS nie zaakceptuje łagodniejszej wersji swojego lidera, może też zmiana tonu spowodowana jest obawami przed ujawnieniem ustaleń specjalistów badających przyczyny katastrofy. Wszak z doniesień medialnych wynika, że piloci mogli działać pod presją, o czym mają świadczyć kolejne rozszyfrowane fragmenty rozmów z kokpitu. Widać stratedzy PiS uznali, że ich wyborcy przełkną kolejną woltę lidera. Wszak już kiedyś Jacek Kurski mówiąc o wyborcach powiedział „ciemny lud to kupi”. Myślę, że tym razem nie kupi. A rachunek za to w postaci spadku poparcia dla jego formacji zapłaci Jarosław Kaczyński, ale to już nie moje zmartwienie.
Zbigniew Konwiński
Poseł na Sejm RP
- Blog
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać

