Porozmawiajmy o Słupsku

Wybory samorządowe to znakomita okazja do tego, aby porozmawiać o najważniejszych sprawach dla naszej małej ojczyzny. To także dobry moment na podsumowanie rządzących lokalnych włodarzy i czas debat pomiędzy kandydatami, ale o tym za chwilę.

8 lat temu obecny prezydent Słupska obejmował urząd po raz drugi, był już bowiem na tym stanowisku w PRL w latach 1986-1990. Inne czasy, inny sposób wybierania prezydenta (delikatnie mówiąc), inne kompetencje. Jedno natomiast zasadnicze podobieństwo – pustki w miejskiej kasie, po tamtych 4 latach w większości w PRL i teraz po 8 latach już w demokracji. Na koniec tego roku blisko 200 milionów długu, to oznacza, że na każdego z nas wypada średnio 2 000 zł i dotyczy to nawet tych, którzy się dopiero narodzą. Pojęcie zadłużenia miasta, deficytu dla wielu wydaje się czystą abstrakcją, do tego wręcz stopnia, że specjaliści od marketingu politycznego doradzają, żeby tego tematu nie poruszać w kampanii wyborczej, bo trudno z nim dotrzeć do świadomości mieszkańców. Niedługo natomiast możemy się dość brutalnie przekonać co oznacza dla przeciętnego mieszkańca Słupska tak wysokie zadłużenie. Po pierwsze za chwilę może zabraknąć pieniędzy na wypłaty dla tych wszystkich, którzy zaliczają się do szeroko rozumianej sfery budżetowej, a więc nauczycieli, urzędników, pracowników zakładów budżetowych – przyznają to już najbliżsi współpracownicy obecnego prezydenta. Po drugie do maksymalnego poziomu, do którego może zadłużyć się jeszcze Słupsk brakuje około 30 milionów, a na sam wkład własny do środków zewnętrznych które możemy wykorzystać potrzeba blisko 100 milionów, skąd wziąć  brakujące 70 milionów?, o tym prezydent  nie mówi, bo to przecież będzie po wyborach. I po trzecie wreszcie, gdyby te 200 milionów naszego zadłużenia w całości zostało przeznaczone na wkład własny do dobrze przygotowanych projektów (z dokumentacją techniczną, bo to w Słupsku nie jest takie oczywiste), to mogłoby nam to dać inwestycje za  ok. 1 mld złotych. Jesteśmy u progu poziomu powyżej którego już nie będzie możliwe zadłużanie miasta, czy zauważyliście żeby w naszym mieście dokonał się jakiś skok cywilizacyjny??? Cieszę się z ładnych trawników, kwietników, z ładnie wyglądającej ulicy Nowobramskiej, ale gdzie te namacalne dowody tego, że było warto, że było warto doprowadzić nasze miasto na skraj zapaści finansowej? Władza  obecnego prezydenta kończy się tak, jak władza każdego populisty – pustkami w kasie i brakiem pieniędzy na wypłaty dla ludzi.

Szkoda, że prezydent nie chce o tym rozmawiać, że nie przyszedł na ostatnią debatę ze swoimi konkurentami, byłaby to  doskonała okazja do poważnej rozmowy o naszym mieście.

Pozostaje mi w takim razie jeszcze przypomnieć kilka zdań z programu obecnego prezydenta sprzed 4 lat. Doprowadzimy do dokończenia budowy tak zwanego ringu miejskiego omijającego zatłoczone, zabytkowe śródmieście. Położymy większy nacisk na budowę i modernizację dróg wewnątrzosiedlowych oraz dalszy rozwój ścieżek rowerowych.Tak na marginesie ringu nawet nie zaczęliśmy, a o budowie całego bez środków na wkład własny możemy zapomnieć.  Będziemy również nadal dążyć do upiększania miasta modernizując starówkę, ulicę Wojska Polskiego oraz centra i obrzeża naszych osiedli.Z litości nie skomentuję. Są inwestorzy którzy zamierzają stworzyć w Słupsku centra usługowe do których warto będzie przyjechać na weekend a i sektor hotelowy znajdzie tu swoje miejsce.Chyba coś przegapiłem. Będziemy pomagać Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w uzyskaniu statusu Uniwersytetu, by nasza młodzież nie musiała wyjeżdżać ze Słupska po uniwersytecki cenzus.Też bez komentarza, młodzi, ale też  ich rodzice i dziadkowie przecież najlepiej wiedzą jak jest.

Panie Prezydencie, zapraszam na debatę, niech da Pan wolne swoim przyznam dość niezłym ludziom od PR i na poważnie porozmawiajmy o prawdziwym obrazie Słupska, prawdziwym a nie tym który widać na wykupionych przez ratusz reklamach.

Zbigniew Konwiński